słoneczne popołudnie.
zamykam oczy i pojawia się wielka fala czerwieni.
w tle słychać słowa o krwi z szafy, czerwonych czołgach i czerwonych warkoczach. jarocin 2010.
aromat kawy.
łapanie słońca na twarz, na rzęsy, nabieranie go garściami, wciąganie w nozdrza, mrużenie oczu do słońca. wiatr we włosach. swetry i chusty zamiast płaszczy, szali i czapek. trampki i koszulki pidżamy. dziwne i śmieszne uczcie bycia podstarzałą licealistką.
uśmiechanie się do ludzi na ulicy, ich spojrzenia.
to będzie najpiękniejsza wiosna, jaką dotąd miałam.
mru.
ponad rzecz realną, przed okamgnieniami
Posted in sekrety on 11 Kwiecień 2012 by raita89At every occasion I’ll be ready for the funeral
Posted in sekrety on 29 Marzec 2012 by raita89chciałabym tak położyć się w jakimś spokojnym miejscu, w lesie, na plaży. żebym mogła być tak sama, położyć sie na ziemi i w spokoju w wszystko z siebie wypłakać. poczuć takie zapadanie się, w siebie i w przestrzeń.
bo niby jest dobrze. i tego niby się trzymam tak futryny drzwi chroniąc się przed upadkiem.
życie toczy się, mija (-nie, się) w zawrotnym tempie. M. przypomina, że to mój czas, dobry czas, żebym wykorzystała go jak najlepiej. a ja mam poczucie, że przecieka mi przez palce dzień za dniem, a ja nie mam z nich nic.
te trzy minione miesiące to czas straszliwego zabiegania (się). tracenia tchu w ciągu dnia, odzyskiwania go nocą, długie rozmowy, poranne zalatanie.
trzy miesiące nowego życia. życia z uśmiechem na codzień. żyć tak, by mieć siebie.
choć mam poczucie, przekonanie, że pewna magia nie wróci, że ja straciłam. może nie tyle straciłam, co świadomie się z nią pożegnałam.
ale parafrazując – nie ma dwóch tych samych magii, dwóch tych samych porozumień.
jest, będzie inna magia, inna telepatia, inne radości i łzy wspólne, z naciskiem na radości.
mnie samą dziwią moje słowa, lecz wiem, że są moje i jestem ich pewna. a pewne rzeczy trzeba uciąć, choć jak to z cięciem bywa, bolało będzie.
I’m coming up only to hold you under I’m coming up only to show you wrong And to know you is hard; we wonder To know you all wrong; we were.
Posted in sekrety on 19 Styczeń 2012 by raita89tak sobie teraz pomyślałam, że w tym momencie życia jestem absolutnie niegotowa na jakieś prowadzenia domu, małżeństwa, macierzyństwa, formalne związki.
teraz potrzeba mi, by ktoś był, tulił, ochraniał ramą ramion, robił ciepłą herbatę i zawijał ze mną w koc, szeptał dobre słowa do ucha i zapewniał, że wcale nie jestem taka beznadziejna.
“a kiedy nocą przyjdą do mnie Twoje czary szaleć nad płomykiem świecy”
Posted in sekrety on 14 Styczeń 2012 by raita89droga z pracy. papierosek. włączył mi się Kotów kat, co ma oczy zielone. full głośność. drugi papierosek. i jakoś tak smutno i źle mi się zrobiło. chyba pierwszy raz mocno zatęskniłam za K., od nie-pamiętam-kiedy.
idąc miałam dziwne wrażenie, gdy czułam oświetlające mnie coraz mocnej reflektory samochodów jadących za mną, że w pewnym momencie któryś zatrzyma się obok mnie, wysiądzie z niego ktoś, kogo znam, albo ktoś zupełnie obcy, ale dobry, acz tajemniczy.
w ciągu ostatnich 3 miesięcy wydarzyło się w moim życiu więcej, niż przez jego połowę, którą przeżyłam tak, by pamiętać.
rzeczy, których bym się po sobie nie spodziewała. jakaś magia.
wiele zmian, korzystnych zmian. zmian na dobre, takich, które kiedyś nie mieściły mi się w głowie, w rzeczywistości. spotykanie właściwych osób na swej drodze, najwłaściwszych. podejmowanie trudnych decyzji, ale dobrych. patrzenie w lustro i uśmiechanie się. dobre myśli, ciepłe myśli, dobre niespodziane smsy na dobranoc, całe starty magii i ciepła, niezobowiązującego w żaden sposób. dużo nowej muzyki, dużo mruczenia.
ale to i okres złych wieści, złych zdarzeń.
zbliżenie się do M., wiadomość o jego chorobie, porwany kontakt.
niespodziewana śmierć Ł.
odejścia i powroty.
ale jest światło. znów gra Pidżama. jedziemy z M. git będzie.
a ilekroć się włącza ta piosenka, mam wyrzuty w stosunku do M.. paskudne odczucie. jesteśmy niewolnikami piosenek, cytując kolegę R.
‘uśmiechnij się i zabij mnie’
Posted in sekrety on 13 Listopad 2011 by raita892.15. nie chce mi się spać. nie chce mi się albo nie umiem. sama nie wiem. nie zdarza mi się to, nie zdarzało. uzupełniam nazwy piosenek w winampie, zamieniam małe litery na duże. przecież to trzeba zrobić, własnie teraz jest na to pora.
za dużo ostatnio dzieje się w moim życiu, musze to w jakiś sposób poukładać. zamknąć pewne sprawy, rozdziały, z wiekszym czy mniejszym nie-(s)pokojem.
kolejny raz dzisiaj wracając z pracy przypomniały mi się ślimaki. gdy w letnie, deszczowe, wilgotne wieczory zawsze w tym samym miejscu na chodniku spotykałam ślimaki. całe gromady ślimaków, bez skorupek. łaziły, zjadały swoich martwych mniej lub bardziej braci i siostry. zawsze tak sobie wtedy myślałam, że ludzie też tacy są, zjadają się nawzajem na płaszczyźnie emocjonalnej, wyżerają z siebie energię.
ja i moje wieczorno-nocne powroty z pracy. 1,5km myślenia i refleksji.
zdziwiłam się, że ostatni raz coś tu napisałam 3 miesiące temu. ale w sumie tak, wchodziłam i nie umiałam, nie umiałam określić się literami, znakami, blokada siebie.
dziś zrobiłam prawie statystyczną analizę swojego życia.
czas na zmiany.
odkąd wyszła nowa ich płyta, jestem Kombajnem.
bardzo, bardzo, przeogromnie chciałabym być na ich koncercie.
kombajn – 10 lat
‘przytulmy się na tysiąc lat’ – tak, przytulanie jest genialne, zwłaszcza nocą.
give my gun away when it’s loaded
Posted in sekrety on 15 Sierpień 2011 by raita89jak zawsze sprzątałam po pracy włączając sobie jakąś płytę. akurat padło na tę piosenkę. zawsze sprzątając sobie śpiewałam daną piosenkę, a tę akurat znam na pamięć w środku nocy. dziś nie potrafiłam wykrztusić słowa. coś mnie uwierało, uwięzło w gardle, dusząc wszelkie słowo.
znów stoimy na krawędzi, znów linia jest tak cienka, znów kurczowo się siebie trzymamy. nie wiem, jak długo wytrzymamy. strach, że to wszystko pierdolnie. wracam do domu w scenerii horroru – potężna burza za chmurami, kałuże na drodze, podejrzane szepty, furtki, które nie powinny być otwarte. atmosfera tego, że Coś Się Stanie. papieros usuwa gulę z gardła, ale wiele to nie zmienia. wracam do domu, zajadam stres, strach. niedobrze. układam playlistę smutnych piosenek. słucham i patrzę na burzę.